sobota, 2 lutego 2013

Rozdział I

 Spojrzałem na zegarek. Było już daleko po północy. No ale o jakiej innej porze przeprowadzać tajne misje? Tak. Misje. Jestem tajnym agentem CSI w Londynie. Jak to się stało? To długa historia. W każdym razie teraz mam 17 lat i jestem jednym z najlepszych nastoletnich agentów w całym państwie a może i dalej. Ta praca ma swoje minusy. Między innymi chodzenie nocami po ciemnych ulicach Londynu i śledzenie ludzi zagrażajacych światu. Nie tak dawno właściwie to wczoraj złapaliśmy kolesia który chciał stworzyć wehikuł czasu i przenieść w czasy współczesne, średniowiecznych rycerzy. Tak wiem, że to głupie plany ale skoro istnieją maszyny kontrolujące ludzki umysł to może i wehikuł czasu można stworzyć. No, ale nie mogą być same minusy. Zdecydowaną zaletą bycia tajnym agentem są super mega gadżety, np. długopis który jest jednocześnie laserem, który potrafi przebić najgrubszy metal. Nie mówię już o moim czerwonym ferrari enzo. Dostałem go na moje 16 urodziny. Taa. Chyba nie wspomniałem że tajnym agentem zostałem w wieku 13 lat, a trenowałem od 5 roku życia. Matko. Jaki ja stary jestem.
  Usłyszałem szelest. To było to. Zacząłem się skradać w kierunku z którego dochodziły hałasy. Schowałem się za górą kartonów i w tedy drzwi się otworzyły. Do środka wszedł olbrzymi facet w garniturze. Że w sklepach mają takie rozmiary. No chyba że szyty na zamówienie. W każdym razie ten mężczyzna był moim celem. Co takiego zrobił, że wysyłają na niego tajnego szpiega? Chce zagłady świata. Podobno chciał wysadzić w powietrze całą Europę. Nie wiem czy to możliwe ale musiałem go powstrzymać. Wyskoczyłem zza kartonów. Facet się nie spodziewał. Zaatakowałem go. Dostał ode mnie z pełnego obrotu. Nawet takiego olbrzyma to powali. W tedy wkroczyli moi znajmi z CSI. Ale coś mi tu nie pasowało. Za łatwo poszło.
 - Dobra robota agencie White. - usłyszałem za plecami.
 - Dziękuję szefie. - uśmiechnąłem się. Był to dowódzca czyli szef mojego oddziału.
 - Możesz wracać do domu. Matka się o ciebie martwi.
 - Dobrze. Muszę jeszcze tylko coś sprawdzić. - powiedziałem i ruszyłem w kierunku jednego z kartonów. Kartony. Niby mało podejrzane. W końcu znajdowaliśmy się w starym magazynie. Ale ten był większy od innych. Chciałem go przysunąć jednak był zbyt ciężki. Otworzyłem go, a na widok tego co tam zobaczyłem przeraziłem się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz